Chiński smok podnosi głowę [GOSPODARKA PO PANDEMII]

Truizmem jest powtarzanie, że pandemia koronawirusa zmieniła oblicze światowej gospodarki.
Kraje zachodnie zauważyły mocne uzależnienie od dostaw półproduktów oraz towarów gotowych z Chin. Po wybuchu pandemii okazało się, że sprzęt medyczny, substancje do wyrobu leków również kupuje się w Chinach.
Pieczołowicie zaplanowane łańcuchy dostawy (just in time) porozrywały się. Narasta konflikt między Państwem Środka a Chinami.

W niedzielę 15 listopada Chiny, Japonia, Korea Płd., Australia, Nowa Zelandia oraz 10 państw ASEAN zawarło umowę o wolnym handlu (Regional Comprehensive Economic Partnership – RCEP)


Pandemia najmocniej dotknęła w sensie prestiżu, ekonomicznym i medycznym Stany Zjednoczone. Amerykanie stracili swoją gospodarczą werwę oraz zamiłowanie do globalizacji, którą wszak sami wymyślili.

Na czoło światowej gospodarki wysuwają się Chiny, które eksportując na świat koronawirusa, pokazały jednocześnie, co prawda autorytarną, ale sprawność walki z pandemią oraz moc gospodarczą. Ameryka i Zachód obudziły się w ręką w nocniku. Ich azjatycki rywal dużo eksportuje, oszczędza i inwestuje. Nie chce słyszeć o liberalnej demokracji, która do niedawna wydawała się nieodzownym warunkiem dobrobytu.

Chińczycy po cichu, ale systematycznie przejmują w zarządzanie strategiczne porty w Azji i Afryce, gdzie dokonują ekspansji, ale do przejęcia pełnej kontroli nad światem brakuje im wiarygodnej opowieści z amerykańskimi, zachodnimi mitami:

  • wszyscy ludzie są równie i mają równe szanse na starcie po sukces
  • od pucybuta do milionera
  • kopciuszek ma szansę na szczęście w miłości z księciem
  • zło spotykające zwykłych zjadaczy chleba zostanie ukarane dzięki systemowi niezawisłych sądów

Chińczycy zalewają rynki elektroniką, odzieżą, czymkolwiek, ale na razie nie tworzą i nie eksportują mitów i legend swojego sukcesu. Ponadto nie mają akceptowalnej na całym świecie waluty oraz armii zdolnej kontrolować, jak amerykańska, niemal cały glob.

Chińczycy, odwrotnie niż kraje europejskie, nie rzuciły deszczu pieniędzy na ratowanie branż gospodarki dotykniętych pandemią i ograniczeniami. Nie musiały, bo utrzymanie władzy nie zależy od głosu ludzi w najbliższych wyborach. Natomiast mocno inwestują w nowoczesne technologie cywilne i wojskowe. Pobudzanie konsumpcji przez dawanie wykwalifikowanym specjalistom pracy w nowoczesnych branżach.
Kolejne pole ekspansji polega na budowaniu nowego Jedwabnego Szlaku, czyli budowaniu dróg handlowych i wspomnianych przyczółków portowych w Afryce, Azji, Ameryce Południowej. Promują globalizację a la amerykańska, ale na własną rękę:

Regional Comprehensive Economic Partnership – RCEP

W niedzielę 15 listopada 2020 r. 15 krajów azjatyckich podpisało w Hanoi na zakończenie 37. szczytu Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) umowę o wolnym handlu (Regional Comprehensive Economic
Partnership – RCEP), której inicjatorem byłyChiny. Jest to największa umowa handlowa na świecie pod względem PKB krajów ją podpisujących, obejmująca 30 procent ludności świata, ponad 2 miliardy ludzi. Zdetronizowała dotąd największe porozumienie między USA a Japonią. Do obecnej Kraj Kwitnącej Wiśni również dołączył. Sygnatariuszami umowy zostały, poza Chinami i Japonią, między innymi Indonezja, Tajlandia, Singapur, Filipiny, Wietnam, Korea Południowa, Australia i Nowa Zelandia.

Portal Forsal.pl zwraca uwagę, że Australia, kraj wyraźnie z anglosaskiego kręgu kulturowego, podpisała umowę z chińskim pistoletem przy skroni. Przed zaakceptowaniem porozumienia kilka ton australijskiego homara psuło się u chińskich granic. W myśl podpisanego później sojuszu handlowego owoce morza wyjechałyby do Chin bez zbędnej zwłoki. Forsal.pl ubolewa, że taktyka kija i marchewki stosowanej przez Chińczyków dowodzi bardziej „przemocy dyplomatycznej”, niż poszanowania wzajemnych interesów. W metodzie Chińczyków nie widzę nic zdrożnego. Na świecie zawsze istniały mocarstwa i państwa, przynajmniej w jakimś stopniu, od nich zależne. Teraz padło na Chiny i ich kształtowanie nowego ładu w rejonie Azji i Pacyfiku.

To ważne, że w jego skład obok Chin oraz dziesięciu członków ASEAN-u, Stowarzyszenia Państw Azji Południowo-Wschodniej, weszły także Japonia, Korea Południowa, Australia i Nowa Zelandia. Te cztery wysoko rozwinięte kraje, pozostając w sferze politycznych i militarnych wpływów amerykańskich, postępują pragmatycznie, pojmując, że na skądinąd niełatwej współpracy z Chinami można dużo ugrać, podczas gdy na wrogiej konfrontacji z nimi przyszłoby wiele przegrać.
„Co jest grane”, Grzegorz Kołodko, Rzeczpospolita, 4 grudnia 2020 r.

Forsal.pl zauważą: „Utrata wewnątrzeuropejskich więzi gospodarczych ostatecznie przyczyniła się do katastrofy I wojny światowej”. Ale właśnie dzieją się rzeczy przeciwne. Azja się integruje, unikając międzypaństwowych spięć. Europa pęka. Pierwszą rysę stworzył Brexit. Polskiemu rządowi PIS wydaje się, przynajmniej w głośnej wersji propagandowej, że poza silną współpracą kontynentalną sobie poradzimy. Historia pokazuję, że nasza samotność pomiędzy Niemcami a Rosją kończy się fatalnie.

Azja wysłała wyraźny sygnał Stanom Zjednoczonym, że ich wojna celna z Chinami, jak i cła na wyroby z Europy, powoduje, że zostają osamotnieni na handlowym placu boju.

Na szczęście dla Polski kraje – sygnatariusze RCEP nie są istotnym kierunkiem rozwoju. Odpowiadały w pierwszych siedmiu miesiącach 2020 r. za 2,9 proc. wartości polskiego eksportu – podaje Polski Instytut Ekonomiczny. Ośrodek badawczy ostrzega jednocześnie, ze eksport Polski do tych krajów może osłabnąć na skutek intensywniejszej wymiany wewnątrzazjatyckiej.

Już w 2017 r. powstała agencja CCMID (Central Commission for Integrated and Civil Development) zorganizowana na wzór podobnego typu instytucji amerykańskich (DARPA, DIU) oraz japońskich (MITI). Otrzymuje ona z chińskiego budżetu wielkie dotacje na cel ścisłego zintegrowania technologii cywilnych z wojskowymi, do tego stopnia, że przestajemy je rozróżniać. Dzisiejsze – na szczęście – niemilitarne działania wojenne są w pełnym toku, ogarniając wszystkie aspekty społeczeństwa, włącznie z wojną psychologiczną i kampaniami dezinformacyjno‑konfliktotwórczymi. Stajemy się zatem uwikłani w de facto „wojnę totalną po cichu” – dotyczącą każdego niemal aspektu funkcjonowania społeczeństwa, a której zarazem przeważająca część ludzi nie jest świadoma.

Globalny wyścig technologiczny w dobie pandemii, Pomorski Kongres Obywatelski, Idee dla Pomorze, thinkletter regionalny, 2/2020

W 2014 r. Chiny wprowadziły Social Credit System (SCI), czyli system oceny obywateli, który można przetłumaczyć eufemistycznie jako System Zaufania Społecznego. Zaplanowano, że w tym roku obejmie on swoim zasięgiem wszystkich obywateli Państwa Środka. W praktyce doprowadzi to do tego, że każdy z nich będzie sprawdzany przez państwo pod kątem m.in. codziennych zakupów, nawyków, zachowań w miejscach publicznych, wywiązywania się ze zobowiązań, kontraktów, umów itp. Wszystkie te zachowania będą następnie poddawane ocenie determinującej, czy dana osoba jest godną zaufania. Obywatele uznani za uczciwych będą mogli cieszyć się dodatkowymi przywilejami, a ci, których uczciwość zostanie poddana w wątpliwość, spotkają się z różnego rodzaju ograniczeniami.

Globalny wyścig technologiczny w dobie pandemii, Pomorski Kongres Obywatelski, Idee dla Pomorze, thinkletter regionalny, 2/2020

W tym kontekście zimna wojna amerykańsko-radziecka rysuje się jako dziecinna igraszka w obliczu nadchodzącej epoki lodowcowej w stosunkach amerykańsko-chińskich. Obie strony są w tej chwili zarówno zbyt o siebie uzależnione, jak i zbyt silne militarnie, by wejść na ścieżkę wojenną.

Europa w tym zderzeniu zajmuje się sobą. Niemcy chcą ugruntować swoją hegemonię na Starym Kontynencie, co ułatwiła im Wielka Brytania brexitem. Co więcej, liberalna demokracja państw zachodnich może okazać się niewystarczającym atutem, a wręcz przeszkodą w poradzeniu sobie na globalnym rynku, na którym Chiny już nawet nie udają, że rozpychają się łokciami.

Agencja Bloomerg Economics przewiduje, ze do 2035 roku Chiny staną się największą gospodarką świata , wyprzedzając Stany Zjednoczone. Inie zajmą trzecie miejsce, wyprzedając Japonię. Ciężar ciężkości życia gospodarczego ma przesunąć się z Zachodu na Wschód.